Rig Shot

Jak zrobić zdjęcie pędzącego samochodu i mieć pewność, że będzie ostre?
Albo inaczej. Jak  zrobić zdjęcie samochodu prędkością 10km/h, tak żeby auto wyglądało, jakby pędziło ponad 100km/h?

To zdjęcie było wykonane przy prędkości ok. 5km/h na długim czasie ekspozycji.

.

Takie efekty fotograficzne można uzyskać dzięki narzędziu o nazwie „RIG-SHOT„. Najczęściej jest to jedna (lub więcej) rura mocowana na przyssawkach do karoserii samochodu posiadająca na końcu głowicę fotograficzną.

Profesjonalne Rig Shoty są stosunkowo drogie i często trzeba je zamawiać za granicą, bo nie ma w polskiego producenta zaopatrzyjącego fotografów zajmujących się tym niszowym odłamem fotografii.
Spróbuję pokazać jak w łatwy i w miarę tani sposób możemy sami wykonać sobie takiego Rig Shota. Załóżmy że posiadamy klasyczny statyw aluminiowy, bo on będzie podstawą naszego Rig Shota.

Zakupy, jakich musimy dokonać:
1. Przyssawki do przenoszenia szyb – 3 szt (po ok. 12zł/szt).
2. Uchwyty rur o średnicy równej średnicy nóg naszego statywu – 3 szt (po ok. 3,5zł/szt).
3. Śruby stalowe M6 lub M8, podkładki, nakrętki  – 3 komplety (całość ok. 5-6zł).
4. Kątowniki stalowe 35x70x35mm – 3 szt (po ok. 1,40zł/szt.)

Potrzebne narzędzia:
1. Piłka włosowa (ewentualnie brzeszczot do metalu).
2. Wiertarka + wiertło 7 lub 9mm (w zależności jakich śrub użyjemy).
3. Imadełko (nie jest konieczne, ale na pewno wygodniej i bezpieczniej będzie nam się pracowało).

Budowa:
1. Zaczynamy od przygotowania przyssawek.
Należy przepiłować uchwyty zaciskowe, żeby można było założyć kątowniki. Ja miałem potrójną przyssawkę, więc założyłem wajchy zaciskowe właśnie od wersji potrójnej, bo są mniejsze i poręczniejsze.
Musimy rozebrać przyssawkę, wyjąć oryginalną podkładkę ocynkowaną i założyć nasz kątownik.
Kątownik najpierw należy przewiercić po obu stronach (w obu płaszczyznach) wiertłem o 1mm większej średnicy niż śruby, które użyjemy do Riga.
Potem składamy przyssawkę. Identycznie postępujemy z dwiema poszostałymi przyssawkami.

2. Uchwyty statywu.
Ja użyłem uchwytów do rur hydraulicznych, bo są niedrogie i dostępne w kilu wielkościach. Moje pozwalają na przymocowanie rurek o średnicy 15 – 20mm.
Należy usunąć wspawaną śrubę, przewiercić otwór i włożyć tam jedną z trzech zakupionych śrub (M6 lub M8).
Dokręcamy, kontrujemy.

3. Składamy całość.
Pozostało nam już tylko włożyć nogi statywu w uchwyty rur, a na do śrub (M6 lub M8) przykręcić przyssawki poprzez kątowniki. Przyssawek nie dokręcamy na razie za mocno, bo musimy je ustawić pod odpowiednim kątem (w zależności jak ustawimy statyw na samochodzie).

Jak już wszystko złożone to możemy nasz zestaw przyssać do karoszerii i szyb samochodu. Należy najpierw odtłyścić miejsca styku karoserii z przyssawkami i usunąć piasek oraz kurz. Lakier musi być gładki, bez oznaków rdzy i jak najbardziej płaski. Mała krzywyzna jest dopuszczalna, ale należy sprawdzić większą siłą, czy przyssawka się trzyma lakieru/szyby. Uwaga! Powierzchnia musi być sucha!

A tak wygląda mój Rig Shot zrobiony w nieco ponad godzinę (na próbę). Musze go jeszcze dopracować. Założyć motylki na śruby, żeby szybciej i łatwiej można go było przestawiać. Do swojego Rig Shota użyłem dwóch pojedyńczych przyssawek i jednej potrójnej, ale zalecam zrobić zestaw z trzech pojedyńczych, bo są praktyczniejsze i wygodniejsze.

Widok z tyłu:

Widok z przodu:

5 071 wyświetleń

3 thoughts on “Rig Shot

  • 28 grudnia 2010 at 20:13
    Permalink

    Wg specyfikacji kazda pojedyncza przyssawka o srednicy 115mm ma udzwig 40kg wiec taka konstrukcja raczej bez klopotu… zastanawiam sie jak by to wygladalo przy np konstrukcji z aluminiowych rurek dlugosci okolo 3-4 m.
    Rurka o sciance 1,5 mm i srednicy np 25 mm to 0,9kg/m… przy 3 nogach na odleglosci 3m nie powinno byc drgan, ale czy wytrzyma cala konstrukcja przyssana ?

  • 4 grudnia 2010 at 23:11
    Permalink

    Przyssawki dość mocno trzymają, ale pod warunkiem, że na samochodzie nie ma kurzu. Wieszałem na nich statyw (ok. 4kg) wraz z aparatem z teleobiektywem (czyli + kolejne 3kg).
    Zestaw był stabilny i trzymał do końca (czyli aż nie zwolniłem „blokady”).

Dodaj komentarz